Nie masz prawa spotykać się z MOJĄ córeczką, nie jesteś przecież jej tatą!

Anna Koziołkiewicz-Kozak            10 stycznia 2017            Komentarze (0)

Historia choć całkiem zmyślona, to całkiem prawdziwa, bo sklejona z innych, podobnych – posłuchaj…

tata-corka

Pan poznał panią. Pani sama wychowywała 2-letnią córeczkę. Sympatia, zakochanie, miłość, ślub… Córeczka prawdziwego taty nie znała. Polubiła, a potem pokochała męża mamy, jak tatę. A tata pokochał córeczkę. Spacery, wygłupy nad wodą, własna piosenka, ulubione książeczki…

Lata mijały, córeczka rosła. A kiedy była już szczerbatą sześciolatką… mama i tata zaczęli się kłócić. Rozstanie, wyprowadzka taty, rozwód… nie masz prawa spotykać się z MOJĄ córeczką, nie jesteś przecież jej tatą!

Córeczka tęskni, tata tęskni…

W końcu tacie ktoś mówi – to niemożliwe, że nic się nie da zrobić! I ma rację.

Składamy wniosek o uregulowanie kontaktów. Umożliwia to przepis art. 1136 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Zgodnie z nim, można odpowiednio stosować przepisy o kontaktach rodziców z dziećmi także do „kontaktów innych osób, jeżeli sprawowały one przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem”. 4 lata to jest dłuższy czas. Zwłaszcza dla dziewczynki, dla której to jest 2/3 jej całego życia.

Są na szczęście osoby, które wiedzą, że tata opiekował się córeczką, spędzał z nią czas, przyprowadzał do przedszkola. Opowiadają o tym w sądzie.

Sąd wydaje postanowienie, ustala dni i godziny. Tata i córeczka mogą się spotykać. Happy end? Pewnie że nie, ale i tak lepsze to niż nic, prawda?

 

 

 

Święta, święta i po… złudzeniach?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            02 stycznia 2017            Komentarze (0)

Od czasu do czasu przeglądam sobie statystyki mojego bloga, bywa to interesujące zajęcie, gdyż wiele mówi o Tobie drogi Czytelniku – czy czytasz mnie raczej w poniedziałek w pracy przy porannej kawie, czy może nocami w weekendy itd. Statystyki około świąteczne wywołały u mnie pewną refleksję – zresztą sam zobacz:

statystyki-poswiateczneCzyżby w Wigilię pojawiała się nadzieja, że skoro nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem, to będzie lepiej? A w Święta okazało się, że niekoniecznie, atmosfera przy stole była nieznośna / alimenty nie wpłynęły / zaplanowane na Święta kontakty z dzieckiem nie doszły do skutku…? I w rezultacie po Świętach ruszyłaś / ruszyłeś w internety, by poszukać rozwiązań?

Może tak sobie głupio gdybam, ale zauważyłam jednak, że po świętach i wakacjach więcej niż zazwyczaj osób poszukuje u mnie pomocy prawnej w sprawach rodzinnych, częściej zapadają decyzje, np. o rozwodzie…

Cóż, jedno jest pewne, problemy zwykle same nie znikają. Nawet w Wigilię.

A przed nami Nowy Rok i.. realizacja życzeń noworocznych. Czasem i takich, jak na rysunku świetnego rysownika (a oprócz tego sędziego 🙂 ) Arkadiusza Krupy:

nowy-rok_rozwod-2

Bliżej i taniej, czyli przesłuchanie w konsulacie

Anna Koziołkiewicz-Kozak            02 stycznia 2017            Komentarze (1)

Czytelnik pyta:

Mieszkam i pracuję w Irlandii. Dostałem wezwanie na sprawę sądową o alimenty, napisane jest „Stawiennictwo osobiste obowiązkowe”, a potem „wzywa Pana jako pozwanego do osobistego stawiennictwa, celem przesłuchania w charakterze strony, pod rygorem pominięcia tego dowodu.” Co to znaczy? Co się stanie, jeśli nie przyjadę? Nie ukrywam, że koszt takiej podróży to dla mnie bardzo duży wydatek i wolałbym tego uniknąć.

Zacznijmy od tego, co to znaczy „stawiennictwo obowiązkowe pod rygorem pominięcia tego dowodu”. Otóż jest to wezwanie, które możesz otrzymać tylko, jeśli jesteś stroną postępowania (powodem, pozwanym, wnioskodawcą, uczestnikiem). Jeśli jesteś świadkiem, to nie masz wyboru, do sądu musisz się udać. Jako strona masz prawo wyboru, czy chcesz uczestniczyć w rozprawie. Rygor „pominięcia dowodu” oznacza, że jeśli nie przyjdziesz, to sąd pomimo tego, będzie miał możliwość zakończyć sprawę (wydać wyrok) nie przesłuchując Ciebie. Musisz zatem zdecydować, czy inne dowody (np. przedstawione dokumenty, zeznania świadków – o tym, co może być dowodem pisałam w artykule Co może być dowodem w sprawie i czy adwokat zbiera dowody?) wystarczą, żebyś wygrał sprawę.

Co jednak, jeśli uznasz, że dowód z przesłuchania Ciebie jest potrzebny, a jesteś w takiej sytuacji, jak Czytelnik – mieszkasz za granicą i nie bardzo Cię stać na przyjazd do Polski? Jest możliwość, że przesłuchanie odbędzie się w konsulacie najbliższym dla Twojego miejsca zamieszkania. Muszą być spełnione 2 warunki: przebywasz za granicą oraz masz obywatelstwo polskie (uwaga – w praktyce oznacza to, że musisz posiadać ważny dokument – polski dowód osobisty lub paszport, gdyż bez tego konsul nie może przeprowadzić przesłuchania!).

Oczywiście sąd sam na to nie wpadnie, żeby słuchać Cię w tym trybie, musisz złożyć wniosek, najlepiej podając od razu adres najbliższego konsulatu.

Takie przesłuchanie ma pewne wady, lub zalety – to zależy. Nie masz bezpośredniego kontaktu z sędzią prowadzącym sprawę, więc może być Ci trudniej np. wytłumaczyć jakąś nietypową sytuację. Z drugiej strony, pytania zazwyczaj powstają w ten sposób, że sędzia zobowiązuje strony / pełnomocników do przedstawienia listy pytań (w praktyce oznacza to, że te pytania będą Ci wcześniej znane), a konsul dostaje tę listę i zadaje Ci tylko pytania z listy, protokołuje odpowiedzi i odsyła do sądu.

O testamencie wodnym, triduum uprawnień właściciela i… (a jakże) mediacji

Anna Koziołkiewicz-Kozak            24 października 2016            2 komentarze

Nie miałam czasu ani siły w ubiegłym tygodniu pisać, jako że trwało ustne kolokwium aplikantów z prawa cywilnego, a ja byłam jednym z członków komisji egzaminacyjnej… Stąd tytuł (tak, wiem, że to z cyklu „żarciki prawnicze, z których śmieją się tylko prawnicy”), bo w tym roku padł tekst, który ma szansę zdetronizować ubiegłoroczny „testament wodny”, a mianowicie „triduum uprawnień właściciela”.

Kolokwium sprawiło także, iż nie miałam za bardzo możliwości włączyć się w tegoroczne obchody Tygodnia Mediacji. Żeby jednak całkowicie bliskiego mi tematu nie przemilczeć, linkuję rewelacyjny film promującego mediację, który powstał na zamówienie Mediacje MD.

Zapraszam do obejrzenia 2 minut i 23 sekund skondensowanej informacji: http://youtu.be/4qrCgxh96Mk

Jak się mają do siebie władza rodzicielska, wyjazd na stałe za granicę i miejsce stałego pobytu dziecka?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            21 września 2016            Komentarze (0)

Czytelniczka w komentarzu do wpisu Ograniczenie władzy rodzicielskiej do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka pyta:

Nie bardzo rozumiem postanowienia sądu o rozwodzie. Sad zdecydował że były mąż ma prawo o współdecydowaniu o leczeniu, nauce i sposobie spędzania wolnego czasu naszej córki. Wyszłam drugi raz za mąż i chcielibyśmy z mężem i córką wyjechać na stale do Niemiec. Czy były mąż musi wyrazić zgodę?

Zaznaczam że nic nie ma w wyroku że miejsce zamieszkania dziecka jest tam gdzie matki co też mnie niepokoi.

Jeśli sąd rozwodowy powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej Tobie, a drugiemu rodzicowi ograniczył, to drugi rodzic ma tylko te uprawnienia które przyznał mu sąd. O pozostałych kwestiach decydujesz Ty.

Skoro zatem władza rodzicielska ojca została ograniczona do”współdecydowania o leczeniu, nauce i sposobie spędzania wolnego czasu„, to wyjazd za granicę, nawet na stałe, nie wymaga jego zgody.

Teoretycznie.

Orzecznictwo przyjmuje bowiem, że nawet w przypadku ograniczenia władzy rodzicielskiej, zgoda drugiego rodzica na zmianę miejsca pobytu dziecka może być wymagana, jeśli zmiana taka uniemożliwiałaby mu faktycznie kontaktowanie się z dzieckiem (np. postanowienie z dnia 10.11.1971 r. w sprawie III CZP 69/71). W sprawie takiej, jak Czytelniczki, trzeba zatem dodatkowo odpowiedzieć na pytanie, czy i jak uregulowane zostały kontakty dziecka z drugim rodzicem. Sytuacje mogą być różne i każdą trzeba ocenić indywidualnie. Inaczej będzie, gdy np. drugi rodzic i tak mieszka w innym mieście i kontakty ustalone zostały tylko w wakacje, ferie i niektóre weekendy, a inaczej, gdy obecnie rodzice mieszkają obok siebie i kontakty są bardzo szerokie, nie tylko w weekendy, ale też np. w niektóre popołudnia.

Odpowiadając natomiast na drugą część pytania – nie ma niczego niepokojącego w tym, że sąd nie zawarł w wyroku postanowienia o miejscu zamieszkania dziecka. Postanowienie takie jest konieczne tylko wtedy, gdy władza rodzicielska po rozwodzie przyznana jest obojgu rodzicom. Jeśli władza rodzicielska jest powierzona jednemu z rodziców, automatycznie oznacza to, że miejsce stałego pobytu dziecka jest przy tym właśnie rodzicu.