Czy utrudnianie kontaktów z dzieckiem stanie się przestępstwem?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            19 czerwca 2018            Komentarze (1)

Pani Mecenas Monika Orłowska, specjalizująca się w prawie karnym ocenia ewentualną nowelizację w tym kierunku pozytywnie – polecam jej artykuł na ten temat:

Utrudnianie kontaktów z dzieckiem – czy stanie się przestępstwem?

Trudno i mi się nie zgodzić z tą pozytywną oceną nowelizacji, wiedząc, jak często te środki, które obecnie są, pozostają nieskuteczne.

Część rodziców woli płacić (stosunkowo niskie) grzywny, niż umożliwić kontakt z dzieckiem.

Zresztą także rodzice walczący o kontakty mają opory przed tą formą egzekucji. Mówią, że w ten sposób pośrednio zabierają środki dziecku, a w każdym razie na pewno rodzic uniemożliwiający kontakty, tak to dziecku przedstawi.

Ograniczenie władzy rodzicielskiej bywa skuteczne w sytuacji, gdy rodzic uniemożliwiający kontakty wykonuje zawód, w którym takie ograniczenie jest przeszkodą, np. pracuje w placówce opiekuńczej.

Zawodów, w których wymagana jest niekaralność jest więcej, więc takie zagrożenie może przynieść pożądany skutek.

Oby tylko przepis został skonstruowany tak, by odróżnić sytuacji, w których rodzic uniemożliwia kontakty od sytuacji, gdy to dziecko z ważnych powodów (np. przemoc) ich nie chce.

Zastanawia mnie też, co w sytuacji, gdy chodzi o uregulowane kontakty z nastolatkiem, który deklaruje, że ich nie chce. Wpływ rodzica jest już ograniczony, a wszelkie formy nacisku wywierają skutek odwrotny od zamierzonego. W skrajnych sytuacjach mogą doprowadzić nawet do sytuacji dla dziecka niebezpiecznych – np. nastolatek w obliczu przymuszenia do niechcianego spotkania ucieknie do kolegi (oby do kolegi).

 

Spotkania informacyjne o mediacji w sprawach rozwodowych

Anna Koziołkiewicz-Kozak            08 czerwca 2018            Komentarze (0)

Odebrałam telefon:

Pani Mecenas, dostałam takie wezwanie z sądu, sąd każe mi iść na jakieś spotkanie mediacyjne, co to w ogóle jest? Czy ja na to muszę iść?

Pani, która dzwoniła wysłała niedawno do sądu pozew, nad którym dość długo pracowaliśmy, bo zajęło trochę czasu, żeby uzgodnić wszystkie kwestie. Idea była taka, by w sądzie spędzić jak najmniej czasu – półgodzinna rozprawa, podczas której ona i jej mąż potwierdzą, że wszystko jest tak, jak zostało opisane i ich stanowiska są zgodne. A tu tymczasem…

Co to w ogóle są te spotkania informacyjne – otóż idea jest taka, że strony mają pójść do dyżurującego w sądzie mediatora, żeby powiedział im, na czym polega mediacja, tak by mogli świadomie podjąć decyzję, czy chcą w niej uczestniczyć.

Czy ma to sens? Tak, ale nie zawsze.

Jest to sensowne, jeśli nie bardzo wiesz, co to jest mediacja, nie próbowałeś jej przed sprawą rozwodową. Jak to często jednak bywa, ustawodawca nie wziął pod uwagę kliku przypadków.

  • Pierwszy przypadek, to sytuacja opisana powyżej – mediacja jest niepotrzebna, bo wszystko już jest uzgodnione.

Spotkanie informacyjne nie ma sensu, jeśli nie tylko wiesz, na czym polega mediacja, ale przed rozwodem z niej skorzystałeś i wypracowaliście szczegółową ugodę co do warunków rozwodu, a często także co do spraw majątkowych. Także jeśli wypracowaliście ugodę samodzielnie, lub przy pomocy pełnomocników. Jedyne czego potrzebujecie od sądu, to orzeczenia rozwodu i sformalizowania warunków tejże ugody. Po co w takim wypadku tracić czas na spotkanie informacyjne?

  • Drugi przypadek, to sytuacja o wiele poważniejsza, w której mediacja w ogóle nie powinna być brana pod uwagę, bo przedłuża sytuację, gdy jedna ze stron pozostaje bez ochrony, po którą przyszła do sądu

Otóż rozważanie mediacji nie ma sensu, jeśli jesteś ofiarą przemocy i nie jesteś w stanie uczestniczyć w mediacji – nie chcesz, boisz się – masz do tego prawo! Jeśli Twój małżonek jest uzależniony od alkoholu / narkotyków i nie jest w stanie być partnerem do rozmowy. W takim wypadku spotkanie informacyjne to niepotrzebny stres i niepotrzebne przedłużanie postępowania, które powinno się skończyć jak najszybciej.

 

Darowizna z poleceniem bez podatku?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            07 czerwca 2018            Komentarze (0)

Wczorajszy (czyli z 6 czerwca 2018) wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, II FSK 1525-1526/16, nie pojawił się jeszcze w ogólnodostępnej bazie orzeczeń, więc bazuję na razie na artykule prasowym w Rzeczpospolitej – nie lubię bazować na cudzych streszczeniach, więc zaczekam ze szczegółowym opisem. Ale już dziś chcę Ci powiedzieć, że to może być bardzo ważne orzeczenie! Otóż:

Sprawa dotyczy darowizny dla córki, sąd uznał, że jeśli darowizna jest połączona z poleceniem, nie ma podatku! Polecenie to instrukcja, co masz zrobić z pieniędzmi, które dostaniesz.

Uogólnienie sposobu rozumowania sądu może oznaczać np. coś takiego:

Jesteś w związku nieformalnym, darowujesz partnerowi / partnerce pieniądze, zastrzegasz, że ma za nie kupić sobie samochód / mieszkanie itp. –> nie zapłaci (bardzo wysokiego w tym wypadku) podatku od darowizny!

Niewątpliwie godne uwagi.

Tata – nie tata

Anna Koziołkiewicz-Kozak            06 czerwca 2018            Komentarze (1)

Napisałam swego czasu o sytuacji, gdy pan wszedł w rolę taty (Nie masz prawa spotykać się z MOJĄ córeczką, nie jesteś przecież jej tatą!).

Post ten przeczytał mój Klient, który jest tatą, a mama dziecka zaczęła nazywać tatą swego nowego partnera, tak też zaczęło mówić o nim dziecko.

Jak wielokrotnie tłumaczyłam, nie piszę tu nigdy o konkretnych sprawach – tym razem robię wyjątek na wyraźną prośbę mego Klienta. Otóż poprosił mnie o zaapelowanie do mam, będących w takiej sytuacji, jak mama jego dziecka. Ma rację, więc apeluję:

Mamy – nie róbcie tego! Nie nazywajcie swoich aktualnych partnerów „tatą”, jeśli prawdziwy tata jest. Nie róbcie dziecku mętliku w głowie. Tata to tata.

 

Umowa o konkubinat?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            30 maja 2018            Komentarze (0)

Opowiadałam Ci już nieraz, jakie trudności czekają Cię, by rozliczyć się z byłym partnerem (zobacz np. Związek partnerski a majątek; Związek partnerski a współwłasność (i jej zniesienie; Rozliczenia w związku partnerskim – bezpodstawne wzbogacenie; Co może być dowodem w sprawie i czy adwokat zbiera dowody?; Gdy kredyt we frankach przewyższa wartość mieszkania…; Nie mieliście ślubu? Nie dostaniesz wyciągu z konta swojego eks!)

Związek nieformalny jest z założenia nieformalny, a co za tym idzie, skoro taki Twój wybór, to niekoniecznie chcesz go formalizować umowami… Jeśli natomiast jesteś w takim związku niekoniecznie z własnego wyboru, lecz dlatego, nie możesz zawrzeć małżeństwa, zapewne nieraz myślałeś, że może warto by było pewne kwestie pospisywać.

Jakie? Postaram się podpowiedzieć, co może być przydatne. Oczywiście w Twojej konkretnej sytuacji, mogą to być akurat kwestie nieistotne, za to jest szereg innych, o których warto pomyśleć. Taki już mankament porad ogólnych.

  1. Samo stwierdzenie, że jesteście w związku nieformalnym jest już istotne. W wielu sprawach, które prowadziłam ten fakt być kwestionowany przez jedną ze stron (tą, która nie chciała się rozliczyć) i trzeba było prowadzić żmudne postępowanie dowodowe. Składać zdjęcia rodziny pod choinką, prosić wspólnych znajomych, by zeznali, że to nie był romans, lecz długotrwały związek.
  2. Warto w takiej umowie zdecydować, co z przedmiotami, które są Waszą własnością z chwilą rozpoczęcia związku – przede wszystkim tymi o znacznej wartości, takimi jak mieszkanie, samochód, droższy sprzęt RTV / AGD. Czy pozostaną nadal każdego z Was, czy może wolicie, by były wspólne (jeśli tak, uwaga na podatki! Darowizna na rzecz osoby formalnie obcej łączy się z koniecznością zapłacenia wysokiego podatku). Już samo wypisanie tych przedmiotów bardzo uprości ewentualne rozliczenia, uwalniając Was od obowiązku udowadniania, co kto „wniósł”.
  3. Dobrze postanowić, co będzie w przyszłości z zakupem przedmiotów o większej wartości. Czy będziecie je kupować oboje i będziecie współwłaścicielami w ½ części? Czy ustalicie, co kto kupuje? W przypadku nieruchomości i tych przedmiotów, co do których umowę sprzedaży się spisuje, kwestia ta będzie widoczna w treści umów, co do innych rzeczy (np. zasłony kupione w sklepie za gotówkę) niekoniecznie – takie wstępne ustalenia pomogą w razie rozliczenia uciąć spory na tym tle.
  4. Warto też ustalić, w jaki sposób podejmować będziecie decyzje co do zakupu przedmiotów, można np. ustalić limit kwotowy, powyżej którego decyzja musi być wspólna.
  5. Ważne jest też uzgodnienie, w jaki sposób pokrywane będą wspólne wydatki na bieżące utrzymanie – opłaty mieszkaniowe, jedzenie, środki czystości. W razie braku takich ustaleń, czasem wytwarza się system, który potem stawia jedną ze stron w trudniejszej sytuacji, np. nieformalne przyjęcie że jedno z Was reguluje wszystkie bieżące zobowiązania, a drugie odkłada na zakup większego mieszkania doprowadzi do sytuacji, w której tylko na koncie jednego z Was będą oszczędności. Brak spisanej umowy przysporzy trudności co do podzielenia tych oszczędności w razie rozliczenia.
  6. Dobrze pomyśleć także o kwestii odpowiedzialności za zobowiązania, jest to szczególnie ważne, jeśli zaciągacie np. wspólny kredyt – kto będzie go spłacał? Czy dopuszczacie zaciąganie zobowiązań także przez każde z Was (np. pożyczka do jakiejś kwoty)? Kto w takim wypadku będzie zobowiązany do spłaty? CO ze zobowiązaniami w razie rozstania?
  7. Jeśli planujecie mieć dzieci, dobrze zawczasu ustalić kwestie formalne, np. związane z nazwiskiem dziecka. Jeśli w grę wchodzą trudniejsze tematy związane z rodzicielstwem, takie jak adopcja, dawstwo itp. – tym bardziej warto spisać wspólne stanowisko.
  8. Mądrze jest też wskazać siebie nawzajem jako osoby uprawnione do informacji o stanie zdrowia.
  9. Można na tym etapie pomyśleć o ustaleniu ogólnej reguły rozliczenia na wypadek rozstania – np. ustalić, że będzie to na regułach przewidzianych dla zniesienia współwłasności. Warto jednak zastanowić się nad jakąś modyfikacją takiej ogólnej reguły, dzięki której zabezpieczone zostaną interesy ewentualnych dzieci (np. korzystanie przez jakiś czas ze wspólnego mieszkania przez osobę sprawująca opiekę nad dziećmi).

Spory co do samego faktu zawarcia umowy, świadomości osób ją podpisujących, daty zawarcia umowy itp. okoliczności, najlepiej rozwiązuje zdecydowanie się na formę aktu notarialnego, choć oczywiście umowa spisana na kartce papieru w kratkę też będzie ważna.