Gdy kredyt we frankach przewyższa wartość mieszkania… kilka słów o podatkach przy zniesieniu współwłasności

Anna Koziołkiewicz-Kozak            01 czerwca 2015            2 komentarze

Byliście w związku partnerskim, macie wspólne mieszkanie obciążone kredytem we frankach i się rozstajecie?

O tym, jak podzielić mieszkanie z kredytem pisałam we wpisie Wspólny kredyt (we frankach i nie tylko) a rozstanie.

Natomiast dzisiaj chciałabym opisać szczególną, a częstą niestety sytuację. Ze względu na wzrost kursu franka i obniżenie cen nieruchomości pomimo tego, że przez ostatnich kilka dobrych lat płaciliście raty kredytu, kredyt przewyższa rynkową wartość mieszkania.

I co teraz?

Sensownym i stosunkowo często spotykanym rozwiązaniem, jest umowne przejęcie przez jedno z Was i mieszkania i kredytu bez żadnych spłat i dopłat. W ten sposób jedno z Was wprawdzie będzie zmagać się przez kolejne lata z kredytem, ale kiedyś (w dość odległej przyszłości) ma szansę być wyłącznym właścicielem niezadłużonego mieszkania. Natomiast drugie rezygnuje z mieszkania, ale pozbywa się kredytu, czyli wychodzi na zero i ma tzw. święty spokój.

Gdzie zatem problem?

Ano w podatku. Przejęcie udziału w mieszkaniu bez zapłaty jest darowizną. A od darowizny obce osoby (a takimi są dla siebie partnerzy) płacą bardzo wysoki podatek – aż 20%.

Co tu ukrywać – rozwiązanie wymyśliłam nie ja, tylko mądra pani notariusz, u której taka umowa miała być podpisana.

A ja podzielę się z Tobą, bo może Ci się przyda. Otóż:

Takie przeniesienie własności udziału w mieszkaniu nie jest wcale darowizną. Przecież osoba wyzbywająca się udziału otrzymuje konkretną korzyść majątkową – zostaje zwolniona z kredytu.

W umowie trzeba to wpisać w dość skomplikowany sposób (ale spokojnie, zrobi to notariusz), ale istota sprowadza się do tego, że jest to sprzedaż udziału za kwotę odpowiadającą wartości rynkowej.

Z tym, że zapłata jest dokonywana nie bezpośrednio w chwili sprzedaży, lecz jest odroczona do chwili zwarcia z bankiem umowy o przejęcie długu.

A realizowana jest w taki sposób, że osoba przejmująca dług, przejmuje także wierzytelność o spłatę, czyli mówiąc po ludzku (choć nieco nieściśle) – cena za udział w praktyce płacona jest w ten sposób, że nabywca udziału będzie płacił tę kwotę w ratach na konto banku (spłacając w ten sposób kredyt).

Oczywiście podatek też jest, podatek jest zawsze. Ale jest to podatek od czynności cywilnoprawnych – 2%.

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Adstypulator Czerwiec 5, 2015 o 23:58

Pani Mecenas tylko jeśli kredyt przewyższa rynkową wartość mieszkania, to żaden bank nie zgodzi się na pozbawienie się jednego dłużnika – przecież po to osoby brały kredyt wspólnie, bo pojedynczo nie miały zdolności. Poza tym takie operacje są związane nie tylko z kosztami aktu notarialnego podatku PCC, ale i dużymi opłatami wobec banku.

PS Gratuluję znakomitego bloga!

Odpowiedz

Anna Koziołkiewicz-Kozak Czerwiec 8, 2015 o 08:34

Witam na blogu i dziękuję za głos.

Z mojego doświadczenia w prowadzonych sprawach wynika, że banki co do zasady zgadzają się, ale oczywiście nie jest to automatyczne, badana jest zdolność kredytowa osoby, która ma kredyt przejąć. Często też banki żądają dodatkowego zabezpieczenia, np. włączenia dodatkowej osoby do kredytu (w praktyce przeważnie są to rodzice).

Opłaty wobec banku oczywiście też są (jeśli akurat za coś nie ma opłaty, jest to reklamowane jako Superpromocja 😉 ), acz przyznam, że nie spotkałam się z tym, by były one bardzo wysokie. Raczej jest to opłata manipulacyjna rzędu 100-200 zł, ale pewnie to zależy od banku.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: