Spór o 500+ i alimenty w hmm… blogodoktrynie?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            25 kwietnia 2016            Komentarze (0)

Najpierw toczył się spór, czy świadczenie to winno być brane pod uwagę przez sądy przy ustalaniu wysokości alimentów, czy też nie. Jedni uważali, że nie (takie stanowisko zajęłam w artykule Program 500 + a alimenty), inni, że tak, większość, że „to zależy”.

Ustawodawca stanowiska nie zajął. Teraz wygląda na to, że zajmie, przynajmniej tak wynika z komunikatu, który pojawił się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości:

ms 500+

No i rozpoczął się nowy spór – dobrze to, czy źle?

W pierwszej chwili pomyślałam – dobrze. Napisałam nawet na swoim facebooku:

„Wygląda na to, że miałam rację. 500+ ma nie być brane pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów. Dobrze, że będzie to wprost przesądzone. Szkoda że dopiero po burzy i domysłach, w końcu od razu było wiadomo, że przepisu brak.”

Natomiast, jako że przymiotu nieomylności sobie nie przypisuję, przyjrzałam się uważnie głosom przeciwnym, zwłaszcza blogerek adwokatek, których głos szanuję – cytowanych tu już nieraz adw. Elżbiety Bansleben – Nowelizacja 500 + (będzie bubel?) oraz adw. Agnieszki Swaczyny – 500+ po zimnym prysznicu.

Jakie argumenty przytaczają przeciw nowelizacji?:

  • świadczenie wychowawcze ma ten sam cel, co alimenty (zaspokojenie potrzeb dziecka), zatem logiczne, że częściowe zaspokojenie potrzeb dziecka przez państwo, powinno skutkować obniżeniem alimentów (adw. Agnieszka Swaczyna)
  • skoro bierze się pod uwagę możliwości zarobkowe rodziców, to tym bardziej powinno się brać realnie otrzymywane pieniądze (adw. Agnieszka Swaczyna)
  • brak przepisu powoli sądom dopasować właściwe rozstrzygnięcie do konkretnej sytuacji – np. jeśli wszystkie potrzeby dzieci były dotychczas zaspokojone, to byłaby podstawa do obniżenia alimentów (teraz potrzeby te będą częściowo zaspakajane ze świadczenia 500+), jeśli nie były (bo możliwości zarobkowe rodzica zobowiązanego nie pozwalały na zasądzenie wystarczająco wysokich alimentów), to nie byłoby podstawy do obniżenia alimentów, bo dopiero suma alimentów i środków z 500+ sprawi, że na wszystko wystarczy (adw. Elżbieta Bansleben – w swojej analizie ilustruję tę myśl „z życia wziętymi” przykładami)

Ja z kolei swoją argumentację opierałam na wykładni celowościowej przepisu art. 135 § 3 kro, zgodnie z którym nie uwzględnia się przy ustalaniu zakresu obowiązku alimentacyjnego:
– świadczeń z pomocy społecznej
– świadczeń z funduszu alimentacyjnego podlegających zwrotowi przez zobowiązanego do alimentacji
– świadczeń dla rodziny zastępczej

Chodziło mi zwłaszcza o punkt „świadczenia z pomocy społecznej”. Nie ulega wątpliwości, że świadczenia te służą także zaspakajaniu potrzeb rodziny. Tak jak alimenty i tak jak środki z Programu 500+. A jednak ustawodawca zakazał brać je pod uwagę, wychodząc z założenia, że w pierwszej kolejności dziecko utrzymywać winni jego rodzice, a państwo pomaga dopiero w dalszej kolejności.

Choć jest oczywiście zasadnicza różnica między świadczeniami z pomocy społecznej, a świadczeniem wychowawczym (500+) na kolejne dzieci, czyli tym niezależnym od dochodów – w przypadku świadczeń z pomocy społecznej jest to pomoc dla najuboższych (kryteria dochodowe są naprawdę bardzo niskie).

Internety roją się od komentarzy nie tylko prawników, ale przede wszystkim osób, które znajdują się w takiej sytuacji, że zmiana ich dotyka. I oczywiście najłatwiej o podawanie sytuacji skrajnych typu:

  • „Zasądzone są bardzo niskie alimenty (których i tak rodzic nie płaci albo płaci nieregularnie), a teraz jeszcze z uwagi na 500+ mają być obniżone? Jawna niesprawiedliwość!”
  • „Ciężko pracuje, żeby zrobić na bardzo wysokie alimenty, a teraz rodzic, z którym są dzieci dostanie dodatkowe pieniądze, a alimenty jak były wysokie, tak zostaną. To niesprawiedliwe!”

Natomiast między tymi skrajnościami jest całe mnóstwo sytuacji pośrednich.

I po namyśle, przychylam się do opinii adw. Elżbiety Bansleben – sądy nie powinny mieć związanych rąk nowelizacją. Bo raz będzie to sprawiedliwe, a innym razem nie.

Czyli – jak to zazwyczaj bywa – żeby rozwiązać problem, potrzeba mądrego sądu i mądrej interpretacji tych przepisów, które już są, a nie od razu zmiany prawa.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: