Cudze chwalę, czyli polecam dobre blogi o prawie rodzinnym.

Anna Koziołkiewicz-Kozak            05 grudnia 2018            2 komentarze

Przyznam Ci się do czegoś.

Otóż nie tylko Ty czytasz blog prawniczy – mi też się to zdarza! I nie chodzi o to, że czytam swoje własne teksty, żeby wyłapać ewentualne błędy i omyłki. Podczytuję artykuły Koleżanek i Kolegów zajmujących się tą samą tematyką. Po co? Żeby poznać inne punkty widzenia, dowiedzieć się, jakie są różnice w praktycznym podejściu do rozwiązywania konkretnych problemów, nie przeoczyć ważnych zmian w prawie.

Nieraz polecałam na blogu mądre cudze artykuły, zapraszałam też blogujące prawniczki do siebie na “występy” gościnne.

Dzisiaj podam Ci listę godnych zaufania miejsc w Internecie, w które sama zaglądam i do których Cię już odsyłałam po dobre treści.

Może to być też dla Ciebie pomocne, jeśli szukasz prawnika, który Ci pomoże na miejscu – poprowadzi Twoją sprawę, dlatego podaję w nawiasie miasto.

A oto lista:

Adwokat Agnieszka Swaczyna (Kraków): https://blogrozwod.pl/

Adwokat Monika Zawiejska (Poznań): http://adwokatorozwodzie.pl/

Adwokat Grażyna Tomanek (Zabrze, Gliwice): https://pozeworozwodblog.pl/

Radca Prawny Anna Tarczyńska (Warszawa): https://rozwod-blog.pl/

Radca Prawny Monika Orłowska (Sandomierz): http://rodzinawsandomierzu.pl/

Radca Prawny dr Dominika Mróz-Krysta (Kraków) http://tatomaszprawo.pl/

 

Tematyka nie pozwala życzyć miłej lektury, ale owocnej na pewno tak! Zatem bierz i czytaj!

 

 

W jaki sposób napisać uzasadnienie wniosku o zabezpieczenie alimentów?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            28 listopada 2018            Komentarze (0)

Czytelniczka pyta:

W jaki sposób napisać uzasadnienie wniosku o zabezpieczenie alimentów na córkę od ojca?

Dobrze jest tę część uzasadnienia pozwu wyszczególnić – oddzielić graficznie i zatytułować: “Uzasadnienie wniosku o udzielenie zabezpieczenia.”

Pamiętaj, że w sprawie o alimenty podstawą zabezpieczenia jest jedynie uprawdopodobnienie istnienia roszczenia. Nie musisz zatem na tym etapie podawać dowodów, lecz tylko dać podstawy do przypuszczenia, że roszczenie istnieje w rzeczywistości. Podstawą taką na etapie składania pozwu są Twoje twierdzenia przytoczone na uzasadnienie wniosku o zabezpieczenie.

Żeby wywód uporządkować, można na początku uzasadnienia przywołać, że podstawą roszczenia o alimenty jest wykazanie następujących okoliczności (art. 133 w zw. a art. 135 kro):

  1. Pozwany jest ojcem powódki.
  2. Wysokość potrzeb powódki.
  3. Możliwości zarobkowe pozwanego.

Następnie do każdego z punktów trzeba się odnieść, na przykład w taki sposób:

“Ad. 1

Ojcostwo pozwanego wynika z załączonego do pozwu odpisu skróconego aktu urodzenia powódki.

Ad. 2

Potrzeby powódki zostały uprawdopodobnione sporządzonym zestawieniem wydatków. Wysokość tych wydatków odpowiada przeciętnym, zgodnym z zasadami doświadczenia życiowego wydatkom.

Ad. 3

Możliwości zarobkowe pozwanego zostały uprawdopodobnione poprzez wskazanie miejsca pracy pozwanego i wysokości uzyskiwanych dochodów, a także jego dotychczasowego doświadczenia zawodowego. Z powyższego wynika, iż kwota odpowiada możliwościom zarobkowym pozwanego.

Powyższe uzasadnia uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie roszczenia na czas trwania sprawy.”

Jest to oczywiście bardzo ramowy przykład – w zależności od okoliczności konkretnej sprawy, może być potrzeba, by napisać więcej. Natomiast w sytuacji, gdy składamy wniosek o zabezpieczenie razem z pozwem, jak najbardziej sensowne jest odwołanie się do uzasadnienia samego pozwu i do dokumentów do niego załączonych.

Krótko mówiąc:

– nie musisz pisać dwa razy tego samego;

– jednak uzasadnienie o udzielenie zabezpieczenia napisz jaką oddzielną część uzasadnienia pozwu, w przeciwnym bowiem razie sąd wezwie Cię do uzupełnienia i stracisz niepotrzebnie czas.

Jak się przygotować do negocjacji majątkowych (podział majątku, alimenty)?

Anna Koziołkiewicz-Kozak            20 listopada 2018            Komentarze (0)

Zgodziłeś się na podjęcie rozmów ugodowych. Zbliża się wyznaczony termin spotkania i coraz bardziej się boisz, jak to będzie wyglądało.  Czy poradzisz sobie? Czy pełnomocnik drugiej strony nie będzie napastliwy? Czy dasz radę obronić swoje interesy?

Jak się przygotować do negocjacji majątkowych, czyli w sprawie o podział majątku, alimenty itp.?

Przede wszystkim zastanów się spokojnie, na czym Ci najbardziej zależy, co chcesz osiągnąć. Zamknij oczy, wyobraź sobie, że jesteś już po – sprawa jest rozwiązana pomyślnie, czyli konkretnie jak? Czy najważniejsza jest dla Ciebie satysfakcja z równego podziału, czy równomiernego obciążenia obowiązkami? Czy zależy Ci, by wynegocjowane rozwiązanie było odbierane przez Ciebie, jako sprawiedliwe, co nie zawsze jest równoznaczne z tym, co wychodzi matematycznie, czy prawnie. Może ważne jest dla Ciebie, by były wzięte pod uwagę takie kwestie, które sądu nie będą interesowały, np. jeśli zostajesz z dziećmi, oczekujesz, że podzielicie majątek w taki sposób, byś miał z nimi gdzie mieszkać.

Oczywiście zrób też konkretne wyliczenia, dysponuj twardymi danymi. Jeśli zależy Ci na konkretnej kwocie alimentów, zrób rzetelne zestawienie kosztów utrzymania dzieci. Jeśli dzielicie mieszkanie, przejrzyj ceny ofertowe podobnych mieszkań, zapytaj kogoś, kto się na tym zna, zaproś pośrednika nieruchomości, rozważ zlecenie prywatnej wyceny.

Weź pod uwagę wszystkie koszty, także te emocjonalne. Niejeden mój klient rozumował w ten sposób, że woli przeznaczyć siły i środki, które pochłonęłaby sprawa sądowa, na skupienie się na nowym życiu, np. na zasadzie “teraz wprawdzie odpuszczę, ale wiem, że dzięki temu będę mieć czas i energię, by w najbliższym czasie więcej zarobić”. Nie namawiam Cię, by odpuszczać, ale by spojrzeć nieco szerzej na skutki zarówno ugody, jak i sprawy sądowej.

Dowiedz się, jakie masz prawa. Siadając do stołu, koniecznie musisz wiedzieć, jaka jest alternatywa dla porozumienia, co się może stać, jeśli pójdziesz do sądu, jakie rozstrzygnięcie jest najbardziej prawdopodobne.

Jeśli nie czujesz się pewnie w negocjacjach, pamiętaj, że nie musisz iść tam sam. Masz prawo do wsparcia – członka rodziny, przyjaciela, czy profesjonalnego pełnomocnika. Dobrze, by była zachowana “równość broni” – ustalcie wcześniej, czy spotykacie się sam na sam, czy z udziałem innych osób, czy z pełnomocnikami.

Jeśli sprawie towarzyszą duże emocje, warto rozważyć mediację. Pełnomocnicy, nawet jeśli są z tych szukających rozwiązań i wspierających negocjacje, nie będą mogli zająć bezstronnej, neutralnej pozycji – reprezentują wszak Wasze interesy.

Pamiętaj, że nie musisz ulegać presji, by już, teraz, natychmiast coś podpisać. Jeśli nie jesteś czegoś pewny, chcesz coś przemyśleć, skonsultować, daj sobie czas. Powiedz, że potrzebujesz przerwy, bądź kolejnego spotkania. To Ty będziesz żyć z wypracowanym rozwiązaniem, więc warto je dobrze przemyśleć.

Z drugiej strony pamiętaj jednak, że czasem warto kuć żelazo póki gorące. Bywa tak, że dana propozycja jest propozycją na teraz, Twój rozmówca też ma prawo się rozmyślić i może być tak, że już nie będzie do niej powrotu.

Powodzenia!

 

Adwokat a radca prawny

Anna Koziołkiewicz-Kozak            07 listopada 2018            Komentarze (0)

Adwokat a radca prawny – jaka jest różnica?

Zrobiłam ostatnio pseudobadanie na niereprezentatywnej grupie inteligentnych, bystrych, wykształconych kobiet prowadzących swoje własne biznesy (czyli zadałam pytanie w grupie na Facebooku 😉 ). Okazało się, że kompletnie nie miały pojęcia, albo miały bardzo mgliste pojęcie. Skłoniło mnie to do refleksji, że w sumie to wcale nie jest takie jasne, jak mi się wydawało i warto rzecz nieco szerzej opisać.

No więc jak to jest? Odpowiedź jest ujmująco krótka – obecnie praktycznych różnic za bardzo nie ma! I adwokaci i radcowie specjalizują się w różnych dziedzinach prawa, udzielają porad prawnych, piszą pisma procesowe i opinie prawne, pomagają w negocjacjach, prowadzą sprawy sądowe, reprezentują przed urzędami. Całkiem dobrze oddaje to kolorowanka dla dzieci:

Jedni i drudzy uprawnienia zawodowe zdobywają co do zasady poprzez odbycie aplikacji i zdanie egzaminu zawodowego. Jedni i drudzy występują przed sądem w todze (tyle że my mamy żabot zielony, a radcowie niebieski).

Owszem, historycznie wyglądało to nieco inaczej. Adwokatura polska w tym roku obchodzi 100-lecie odrodzonej adwokatury, a pierwsze wzmianki o adwokatach na ziemiach polskich pochodzą z czasów piastowskich. Zawód radcy prawnego powstał po wojnie i radcowie obsługiwali tzw. jednostki gospodarki uspołecznionej. Stąd złośliwe powiedzenie, że między adwokatami a radcami jest różnica “dwóch Bolesławów” – jedni są od czasów Bolesława Chrobrego, a drodzy Bieruta. I stąd funkcjonujące jeszcze nieraz przekonanie, że adwokaci reprezentują w sądzie, a radcowie obsługują przedsiębiorstwa.

Po 1989 r. radcowie stopniowo rozszerzali swoje uprawnienia, najpierw zaczęli reprezentować w sądach, z wyłączeniem spraw rodzinnych i karnych, potem stopniowo i w tym sprawach. Obecnie zakres udzielanej pomocy prawnej się nie różni.

Dość istotną różnicą jest to, że radca prawny może pozostawać w stosunku pracy (być zatrudniony na etacie), a adwokat nie.

Radców jest też znacznie więcej niż adwokatów.

Kolor żabotu, tradycja, historia… cóż, podsumowując – jeśli stoisz przed wyborem adwokat, czy radca prawny, kieruj się raczej specjalizacją i doświadczeniem konkretnego prawnika, a nie jego tytułem zawodowym.

 

 

 

 

 

Ja jestem taką matką…

Anna Koziołkiewicz-Kozak            11 września 2018            2 komentarze

Pod jednym z moich artykułów pojawił się komentarz Czytelniczki zaczynający się właśnie od słów “Ja jestem taką matką.. ” Szkoda, by zginął gdzieś pod stertą komentarzy, bo pokazuje, że mimo rozstania jest możliwa naprawdę niezła współpraca dla dobra dziecka. Dlatego wklejam go w całości.

Jasne, żeby mieć pełen obraz, powinniśmy wysłuchać też tatę. Ale nawet, jeśli nie wszystko jest tak idealnie, przeczytaj to i przemyśl.

A oto wypowiedź Czytelniczki:

“Podpowiadam synowi kiedy tata ma urodziny i żeby zrobił laurkę i zadzwonił. Kiedy syn w nocy mówi tęsknię za tatą.. wysyłam ex smsa, że jak znajdzie czas aby wpadł do małego po pracy i spędził z nim dodatkowo – pozaumowny dzień (kontakty ustalamy sami – dopasowała je do pracy EX). Kiedy mały jechał na kolonię i EX nie był w stanie się z niż pożegnać bo pracuje na budowie, podwiozłam syna na budowę aby mogli posiedzieć chwilkę i się przytulić. Wigilie robimy o 16:00 aby syn mógł na 18:00 iść do drugiej rodziny – do taty. Ustaliłam wysokość alimentów na poziomie 500 zł chociaż on zarabia więcej i stać go na więcej.. tylko po to aby miał kasę na urlop z małym, aby sam mógł mu kupić deskę elektryczna do jeżdżenia, jakieś ubrania, jakie EX się podobają – dresy.. ach te dresy. Kiedy chciał mu kupić rower – dołożyłam się do połowy. A kiedy zaczął rozmowę o notebooku – powiedziałam, że są odłożone pieniądze na koncie z 500+ i cała kwota na notebooka jest i nie trzeba się składać, że kupimy z tego. Pracuję prawie na 3 etaty.. Nie płaczę.. staram się być pomocna.. Kiedy wymyślam wydatki ponad normę, sama je finansuję. EX nie musi się zgadzać z każdym moim wymysłem. Uważam, że tak powinno wyglądać życie z byłymi partnerami. Myśleć najpierw o dziecku, ale bez niszczenia samych siebie.

Im wyższe stawiamy facetom wymagania finansowe, tym więcej oni pracują, tym mniej mają czasu dla naszych dzieci. Ja wolę kiedy mój syn się cieszy, że był z tatą w kinie, niż kiedy za tą kasę kupiłabym mu lepsze buty. Tego czasu nie da się później odkupić.”